Walentynki. Co to lutowe święto handlowców, zbijających kasę na manipulowaniu ludzką potrzebą miłości, ma z nią w ogóle wspólnego?

 W okolicy 14 lutego w ludziach przestaje działać zdrowy rozsądek. Rzucają się na wszelkie, nawet tandetne drobiazgi, byle z napisem I love you. Ilu faktycznie chce wyrazić miłość, a ilu włącza się w ten obłęd, byle nie odstawać od reszty? Nie wiadomo.

Zastanówmy się nad potrzebą miłości wpisaną w nasze geny. To Bóg, stwarzając nas na swoje podobieństwo, wlał w nas potrzebę kochania i bycia kochanym. W kochającej się rodzinie dziecko krok po kroku uczy się różnych form okazywania miłości. Gdy dorośnie, będzie umiało odczuwać, przeżywać, współczuć, wyrażać troskę, odwzajemniać uczucia. Takiemu człowiekowi nie trzeba raz do roku przypominać, że jest ktoś, kto potrzebuje jego miłości. On okazuje ją na co dzień.

Jednak coraz więcej dzieci rodzi się w rodzinach, które nie znają, co to miłość. Szuka się wtedy miłości po omacku. Ludzie gotowi są wtedy jakiekolwiek oznaki zainteresowania uważać za miłość. Rozpaczliwa potrzeba bycia kochanym oślepia nas, uniemożliwiając jasną ocenę sytuacji. Jemu coś się w niej spodobało. Jej — że zwrócił na nią uwagę. Popatrzyli sobie w oczy, zagadali. Potem wzięli się za ręce, objęli. Ciąg dalszy nastąpił zbyt szybko — zanim zdołali się dobrze poznać, zaprzyjaźnić, w pełni sobie zaufać. A potem coś się zaczęło psuć i okazało się, że to nie była miłość, a tylko krótkie zauroczenie. Jak je odróżnić?

Odpowiedź jest w hymnie o miłości z 13. rozdział Pierwszego Listu do Koryntian. Jeśli nie wiesz, czym jest twoje uczucie do drugiego człowieka, to wstaw swoje imię wszędzie tam, gdzie w tym tekście występuje  słowo „miłość”. Gdy nie masz pewności, co czuje do ciebie twój partner, wstaw jego imię. Wtedy się przekonasz. „Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa, nie zazdrości, miłość nie jest chełpliwa, nie nadyma się, nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic złego, nie raduje się z niesprawiedliwości, ale raduje się z prawdy; wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi. Miłość nigdy nie ustaje”.

Czy tak kochasz? Czy tak jesteś kochany, kochana? Oto prawdziwy dowód miłości.

Opracował A.S.


Opracowano na podstawie artykułu Barbary Niemczewskiej pt. Między miłością a fascynacją — „Znaki Czasu” 2/2005.